środa, 27 kwietnia 2011

wyznania na ławce

W czasie większych podróży albo choćby nawet najmniejszych wycieczek w każdym nowo oglądanym mieście czy zakątku świata fajnie jest trochę oswoić nieznany teren. Warto zboczyć z głównych tras i najbardziej obleganych zabytków, żeby odnaleźć jakiś własny zakamarek. Uwielbiam odkrywać takie miejsca, bo mam wrażenie, że wynajdując je, staję się ich zdobywcą i mogę później do nich wracać, jak do własnych. Takie miejsca kryją czasem niesamowite, choć może zupełnie powszednie dla ich mieszkańców, historie i tajemnice. Jedno z takich uroczych zaułków znalazłam kiedyś w samym centrum Londynu. Między wieżowcami, na tyłach sklepów i galerii, na przestrzeni zaledwie kilkuset metrów kwadratowych mieści się mały czarodziejski ogród, w którym można się schować, uciekając od miejskiego pośpiechu i ulicznego zgiełku. To najpiękniejsza i prawie nikomu nieznana oaza w tej metropolii, a w niej najprawdziwsze cuda...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz