 |
| parkuj poważnie |
Chociaż park, od zawsze kojarzył mi się z zabawą na trawie, bieganiem alejkami i łażeniem po drzewach, to muszę przyznać, że po dzisiejszym spacerze to miejsce nabrało dla mnie zupełnie innego charakteru.Ta zielona oaza, miejsce łapania oddechu od dusznych ulic miasta nakazuje odpoczynek według bardzo surowych zasad. Zamiast beztroskiego szaleństwa między parkanami, ujrzałam raczej ospałość i powagę uzdrowisk. Wolno spacerujące pary dystyngowanych staruszków, matki prowadzące posłuszne dzieci, pary z pokazowymi pieskami. Czyżby wszystkim udzieliło się dostojeństwo wiekowych drzew i pobliskich posągów? Wiem, że społeczeństwo się starzeje i może nie przybywa tu tak wiele nowych brzdąców, ale jednocześnie budzi się duch młodych mieszczan, którzy coraz chętniej porzucają samochód lub tramwaj dla roweru, hulajnogi czy rolek. Tymczasem, dyrektorzy parków, nie tylko nie wychodząc naprzeciw potrzebom mieszkańców miast, ale zupełnie je ignorując, już na samym wejściu umieszczają listę zakazów - aktywności, których w parku podejmować nie wolno. Zabroniona jest więc jazda na rowerze, bieganie, hałasowanie, etc. To świetny przepis na to, jak w sposób kulturalny korzystać z przyrody. Nie muszę chyba jednak podkreślać, że park miejski, to nie rezerwat ani uzdrowisko. Tak też z aktywnego odpoczynku w parku musi pozostać tylko wspomnienie, nawet bez cienia roweru...
 |
| wspomnienie sportu |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz